Do terminu zostały trzy tygodnie, a pracy jest połowa. Albo mniej niż połowa. Pierwsza reakcja to zwykle przestać odpisywać promotorowi i liczyć, że coś się wydarzy.
To najgorsze z możliwych wyjść, bo jedyna osoba, która może Cię teraz uratować, jest tą, przed którą się chowasz. Wszystkie mechanizmy opisane niżej wymagają albo opinii promotora, albo przynajmniej jego wiedzy o sprawie.
Druga rzecz: terminu, który masz w głowie, prawdopodobnie nie ma w regulaminie. Zanim zaczniesz planować, sprawdź, który to właściwie termin.
Spis treści
Ustal, o jakim terminie mówimy
W toku dyplomowania funkcjonują zwykle trzy różne daty i studenci regularnie je mylą.
Termin złożenia pracy to data, do której praca musi trafić do systemu i do dziekanatu. To ten termin najczęściej da się przesunąć.
Termin obrony wyznacza się po złożeniu pracy, zwykle w ciągu kilku tygodni. Sam w sobie rzadko bywa problemem.
Koniec okresu rozliczeniowego zamyka rok albo semestr i to z nim wiąże się skreślenie z listy studentów. Jeśli słyszysz „musisz zdążyć do września”, zwykle chodzi o tę datę, nie o pierwszą.
Dokładne daty i zasady ich przesuwania znajdziesz w regulaminie studiów swojej uczelni. Każda uczelnia ma własny i są między nimi realne różnice, więc poradniki z internetu, ten również, nie zastąpią przeczytania właściwego dokumentu. Szukaj go na stronie uczelni lub w Biuletynie Informacji Publicznej, w rozdziale o dyplomowaniu.
Przedłużenie terminu złożenia pracy
To mechanizm, po który sięga się najczęściej i który działa najlepiej, bo nie przerywa studiów.
Decyzję podejmuje dziekan albo prodziekan do spraw studenckich, na wniosek studenta. Regulaminy zwykle wymagają uzasadnienia i opinii promotora, a niektóre ograniczają długość przedłużenia albo liczbę takich wniosków.
Co zwiększa szanse: złożenie wniosku przed upływem terminu, a nie po. Wniosek po terminie to już inna sprawa formalna i rozpatruje się go inaczej.
Co bywa uznawane za powód: choroba potwierdzona zaświadczeniem, zdarzenie losowe, przedłużające się badania niezależne od studenta, brak dostępu do danych, na których miała się opierać część empiryczna. Samo opóźnienie w pisaniu zwykle nie wystarcza, ale rzetelnie opisany postęp prac i realny harmonogram dokończenia potrafi zadziałać.
Urlop
Jeśli przedłużenie nie wchodzi w grę albo potrzebujesz więcej niż kilku tygodni, zostaje urlop.
Nazwy różnią się między uczelniami, spotyka się urlop dziekański, urlop od zajęć, urlop zdrowotny. Mechanizm jest podobny: zachowujesz status studenta, a bieg terminów się zatrzymuje. Wracasz i dokańczasz.
Minus jest taki, że urlop zwykle przesuwa wszystko o semestr albo rok i w przypadku studiów płatnych bywa z tym związany koszt. Plus jest taki, że nie tracisz niczego z dorobku.
Co oznacza skreślenie z listy
Najbardziej straszące słowo i najmniej zrozumiane.
Skreślenie z listy studentów nie przekreśla napisanej pracy ani zaliczonych przedmiotów. Oznacza utratę statusu studenta i uprawnień, które się z nim wiążą, w tym legitymacji i ubezpieczenia z tego tytułu.
Istotne jest to, że w regulaminach funkcjonuje wznowienie studiów w celu złożenia pracy i przystąpienia do egzaminu dyplomowego. Osoba skreślona po zaliczeniu wszystkich przedmiotów zwykle może wrócić właśnie po to, żeby się obronić, bez powtarzania programu. Warunki, opłaty i terminy ustala uczelnia.
To nie jest ścieżka, którą się wybiera dobrowolnie, ale warto o niej wiedzieć, zanim uzna się sprawę za przegraną.
Termin już minął
Sytuacja gorsza, ale nie bez wyjścia, i to jej dotyczy większość pytań zadawanych na forach.
Po upływie terminu uczelnia wszczyna procedurę skreślenia, ale nie dzieje się to tego samego dnia ani automatycznie. Między terminem a decyzją mija zwykle trochę czasu i to jest okno, w którym jeszcze da się działać.
Pierwszy krok to kontakt z dziekanatem, nie czekanie na pismo. Zapytaj wprost, na jakim etapie jest sprawa i czy na tym etapie można jeszcze złożyć wniosek o przedłużenie albo o urlop. Odpowiedź bywa zaskakująco życzliwa, bo uczelni zwykle nie zależy na skreślaniu studenta, któremu do dyplomu brakuje jednego rozdziału.
Jeśli decyzja o skreśleniu już zapadła, przysługuje od niej odwołanie, zwykle do rektora, w terminie wskazanym w pouczeniu na doręczonej decyzji. Ten termin jest krótki i liczy się od doręczenia, więc data na kopercie ma znaczenie.
A jeśli i to przepadnie, zostaje wznowienie studiów w celu złożenia pracy i przystąpienia do egzaminu dyplomowego, opisane wyżej. Dla osoby, która ma zaliczone wszystkie przedmioty, to zwykle realna droga do dyplomu, tylko dłuższa i zazwyczaj płatna.
Jak napisać do promotora
Najtrudniejsza wiadomość do wysłania i zwykle najkrótsza. Trzy rzeczy, w tej kolejności: gdzie jesteś, czego potrzebujesz, co proponujesz.
Dzień dobry, piszę w sprawie terminu złożenia pracy. Stan na dziś: rozdział pierwszy i drugi są gotowe, ankietę mam zebraną od 60 osób, nie mam napisanego rozdziału badawczego ani zakończenia. Wiem, że do 30 września nie zdążę. Chciałbym złożyć wniosek o przedłużenie terminu do 30 listopada – realnie potrzebuję na te dwa rozdziały około sześciu tygodni. Czy mógłbym prosić o opinię do wniosku? Mogę przesłać to, co mam, jeszcze w tym tygodniu.
Bez przepraszania na trzy akapity i bez tłumaczenia się z ostatnich miesięcy. Promotor potrzebuje wiedzieć, czy praca jest do uratowania i w jakim czasie, a nie dlaczego nie była pisana wcześniej.
Jeśli masz cokolwiek gotowego, załącz to od razu. Plik w załączniku zmienia rozmowę z deklaracji w konkret.
A co, jeśli to promotor nie odpowiada? Taka sytuacja też się zdarza i bywa przyczyną spóźnienia, za które odpowiada student. Zasada jest jedna: od pewnego momentu pisz tak, żeby został ślad. Mail z uczelnianej skrzynki na uczelnianą, z datą i konkretnym pytaniem, to dowód, że próbowałeś. Po dwóch bezskutecznych próbach w rozsądnym odstępie napisz do dziekanatu albo do kierownika katedry, rzeczowo i bez skargi, pytając o dalszy tryb postępowania. Dziekanat ma narzędzia, których Ty nie masz, a brak kontaktu z promotorem jest uznawaną okolicznością przy rozpatrywaniu wniosku o przedłużenie.
Jak napisać wniosek
Krótko i konkretnie, bo rozpatruje go osoba czytająca ich kilkadziesiąt.
Wniosek powinien zawierać dane studenta i kierunek, wskazanie, o co wnosisz i do kiedy, uzasadnienie oraz załączniki, jeśli są. Do tego podpis promotora albo jego odrębna opinia, gdy regulamin tego wymaga.
W uzasadnieniu napisz, co jest zrobione, co zostało i w jakim terminie to skończysz. Konkretny harmonogram działa lepiej niż ogólne zapewnienia, bo pokazuje, że przedłużenie coś zmieni. Zdanie „rozdział pierwszy i drugi gotowe, badania zebrane, do napisania rozdział trzeci i zakończenie, termin 30 listopada” waży więcej niż akapit o trudnej sytuacji.
Sprawdź, czy uczelnia ma własny formularz. Jeśli ma, użyj go.
Co da się jeszcze napisać
Tu zaczyna się część, o której regulaminy milczą, a która decyduje o tym, czy zdążysz.
Nie wszystkie elementy pracy kosztują tyle samo czasu. Przy ograniczonym terminie kolejność powinna być podyktowana tym, co blokuje resztę.
Najdłużej trwa to, co zależy od innych. Zbieranie ankiet, zgody, dostęp do danych, odpowiedzi z instytucji. Jeśli czegoś takiego jeszcze nie uruchomiłeś, uruchom dzisiaj, zanim napiszesz choćby akapit. Czas oczekiwania biegnie równolegle do pisania.
Potem rozdział badawczy, bo bez niego nie ma pracy empirycznej, a jego nie da się napisać bez danych.
Teoria jest najszybsza i to wbrew intuicji. Mając dostęp do literatury, rozdział teoretyczny pisze się szybciej niż empiryczny, bo nie zależy od nikogo poza Tobą.
Wstęp i zakończenie zostawia się na koniec i pisze w jeden dzień. Pisanie wstępu na początku jest najczęstszym sposobem na zmarnowanie tygodnia, bo i tak trzeba będzie go przerobić.
Realnie: jeśli masz zebrane dane i gotową teorię, rozdział badawczy i zakończenie da się domknąć w dwa, trzy tygodnie solidnej pracy. Jeśli nie masz danych, pierwszym zadaniem nie jest pisanie, tylko decyzja, skąd je weźmiesz.
Czego nie robić
Nie milcz. Promotor, który dowiaduje się o problemie tydzień przed terminem, ma mniejsze pole manewru niż ten, który wie o nim miesiąc wcześniej.
Nie składaj pracy nieskończonej w nadziei, że przejdzie. Praca z brakującym rozdziałem wraca do poprawy i tak, tylko już po terminie i w gorszej sytuacji formalnej.
Nie czekaj z wnioskiem do ostatniego dnia. Wniosek złożony przed terminem i po terminie to dwie różne sprawy.
Nie zakładaj, że regulamin Twojej uczelni wygląda tak jak u znajomego z innej. Różnice bywają zasadnicze.
Na koniec
Kolejność jest prosta i warto ją wykonać dzisiaj, nie w przyszłym tygodniu. Znajdź regulamin studiów i rozdział o dyplomowaniu. Ustal, który termin Cię dotyczy i o ile da się go przesunąć. Napisz do promotora z informacją o stanie pracy i propozycją harmonogramu. Równolegle uruchom to, co zależy od innych ludzi.
Większość sytuacji, które wyglądają na beznadziejne, da się rozwiązać przedłużeniem terminu, o ile wniosek trafi w odpowiednim momencie.
Jeśli brakuje nie czasu, tylko danych do części empirycznej, osobny tekst opisuje co zrobić, gdy firma nie udostępni danych. A jeśli potrzebujesz wsparcia przy dokończeniu konkretnego rozdziału, tutaj jest zakres pomocy przy pracach magisterskich.
Potrzebujesz wsparcia przy dokończeniu pracy?
Pomogę Ci ułożyć plan pracy nad brakującymi rozdziałami, przejrzeć to, co już napisałeś, i dopracować tekst przed złożeniem – tak, żeby całość była spójna, a ostatnie rozdziały nie odstawały od pierwszych.
Napisz do mnie